poniedziałek, 14 stycznia 2013

Olay, Complete, Emulsja odżywczo - nawilżająca na dzień do skóry tłustej i mieszanej SPF15 - czyli sama nie wiem :/

Jesienią ubiegłego roku w mojej łazience zamieszkał krem/emulsja odżywczo - nawilżająca na dzień do skóry tłustej i mieszanej marki Olay.


Nabyłam ją za niecałe 20 zł, kierując się poleceniem Kasi z YT. Zdecydowałam się na zakup specyfiku, ponieważ zawiera wystarczający na porę jesienno-zimową SPF 15, jest nawilżający i niekomodogenny.


 Przyznam Wam, że walcząc o czystą skórę, wolna od krostek i zaskórników popadłam w pewną przesadę i mam za sobą nawet kilka miesięcy, gdy nie stosowałam kremu żadnego w obawie przed tzw. zapchaniem. Niestety, moja skóra już nie najmłodsza, więc potrzebuje czegoś, co ją odpowiednio nawilży, uelastyczni, pomoże przedłużyć młodość. Zatem skuszona opisem producenta i wzmocniona rekomendacją Kasi, sprawiłam sobie swoje Olay.



W dokładną analizę składu wbiłam się dopiero w domu.


Zadowoliła mnie obecność kilku substancji chroniących przed promieniowaniem słonecznym, obecność kilku witamin. Mniej już podobała mi się obecność silikonu czy pochodnej oleju mineralnego, no i kupa konserwantów.

Zatem mimo obaw, zaczęłam go stosować. Spodobała mi się lekka, płynna konsystencja kosmetyku, no w końcu to emulsja! Miło zaskoczył mnie szybki czas wchłaniania się. Zwykle nie mogę stosować kosmetyków do cer tłustych, a nawet mieszanych, gdyż wywołują na mojej buzi nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, na które moje gruczoły reagują hiper-produkcją sebum. W przypadku preparatu Olay takiego zjawiska nie zauważyłam. 
Jednak wkrótce zauważyłam dziwną właściwość - o ile moje mineralne podkłady świetnie i trwale leżały na emulsji, nawet nie próbując się warzyć, o tyle skóra pozostawiona saute po aplikacji kosmetyku, już po godzinie zaczynała się przetłuszczać i brzydko świecić. Olay essentials stał się więc moją bazą pod podkład, ku mojej uciesze nie pogarszając stanu cery. 


Stosuję go cały czas, mam w końcu do zużycia 100 ml, ale wciąż mu nie dowierzam, więc nie korzystam z niego codziennie. 
Chociaż muszę tu napisać o jeszcze jednej rzeczy - stan mojej skóry od miesiąca uległ zmianie pod wpływem preparatów z kwasami, a może po prostu za sprawą zimy, ale zniknęło gdzieś to nadmierne przetłuszczanie się i przestałam się świecić nawet po Olay bez makijażu. Obecnie utrzymuje się po nim ładny mat, cały czas bez uczucia ściągnięcia czy wysuszenia.

Przystępując do spisania moich odczuć względem Olay, Complete, Emulsji odżywczo - nawilżającej, zerknęłam na stronę Wizażu, by sprawdzić, co inne dziewczyny na jej temat piszą. Zdumiała mnie ilość pozytywnych komentarzy oraz niewielka liczba słów całkowicie dyskwalifikujących produkt. Wśród nich są też opinie dziewczyn, którym w sumie emulsja przypasowała, ale nie są do niej przekonane na sto procent. A ja jestem właśnie w tej grupie, bo w sumie ta emulsja jest niezła, ale coś mi w niej nie do końca odpowiada. I tak naprawdę nie wiem, co. Może skład, może producent... Nie ukrywam, że podążam w stronę bardziej naturalnych kosmetyków i nie zamierzam kupić tej emulsji ponownie.

A Wy też macie takie produkty, które są OK, ale jednak  coś Wam w nich nie pasuje?

Pozdrawiam,



60 komentarzy:

  1. Miałam jakie s kosmetyki z Olay, ale... to średniaczki!

    Z jedzeniem problem jest taki, że wszystko musi być zmiksowane na gładko, a jaglana nie chce się tak zmiksować :) czuć ją cały czas i się tym krztusi bardzo :)
    Powoli już nie dajemy rady i... podjęliśmy decyzję o założeniu PEG-a ( gastrostomii) i jedziemy do CZD początkiem lutego

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś specjalnie mnie nie zachęciła ta emulsja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic specjalnego, można sobie darować :)

      Usuń
  3. Nie przypominam sobie, aby kiedyś miała coś z tej firmy. Nie zachęca mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam podkład z Lirene. Niby go lubię i kryje dobrze, ale jak się mocno zgrzeję to złazi mi z nosa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od podkładów Lirene trzymam się z daleka :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. buteleczka jest dosyć wygodna np. do podróżnej kosmetyczki

      Usuń
  6. nie używałam jeszcze tej emulsji.

    OdpowiedzUsuń
  7. kurdee, ja sama walczę z mieszaną cerą, maskara jakaś! tyle jest tych produktów, ale jakoś nic nie powaliło mnie na nogi, emulsji nie znam, w sumie nie wiem czy da radę mojej cerze...jak nie pójdę do kosmetyczki na oczyszczanie, to chyba żadne mazidło nie daje dobrego efektu;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, coś o tym wiem i stale odkładam wizytę w gabinecie :/

      Usuń
  8. Mam dokładnie takie same odczucia, co do kremu nawilżającego Olay- dostałam go kiedyś w prezencie i skład jest taki sobie:/ Nie spowodował wysypu krostek, ale nie zrobił też nic spektakularnego np. dogłębne nawilżenie..

    OdpowiedzUsuń
  9. nie uzywalam tego i jakos mnie nie przekonuje do siebie

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze, że nie zaszkodził :) My z cera tłustą musimy uważać z eksperymentami :) Ja jestem wierna w tej dziedzinie firme YR. Na Olay chyba się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie na pierwszy rzut oka zachęca, ale składniki odstraszają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak przeczytałam te listę, to mina mi zrzedła

      Usuń
  12. Na składnikach się nie znam, ale z reguły Olay nie używam :) Podobne mieszane uczucia mam do kilku kremów do twarzy - niby jestem zadowolona, ale wolałabym ich unikać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja więc wciąż jestem u początku poszukiwań mojego ulubieńca i pewniaka :)

      Usuń
  13. produkt nie dla mojej suchej skóry, ale kiedyś z tej firmy miałam krem odżywczy, który mi się podobał :) testowałam również nawilżający i tutaj nie działał dobrze na moją skórę, miałam wrażenie jakby skóra gotowała się pod podkładem.. więcej już nie wróciłam do Olay

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno przewidzieć, jak nasza skóra zareaguje, więc pozostaje metoda prób i błędów :/

      Usuń
  14. Mieszane odczucia mam co do soli do kąpieli - tak popularny produkt ale jednak coś mi w nich nie pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak miałam w przypadku soli, ale rehabilitant wytłumaczył mi, że sól wspaniale rozluźnia mięśnie i jakoś się do nich przekonałam :)

      Usuń
  15. Bywa tak, że kosmetyk jest w porządku, ale brakuje tego "czegoś" - zazwyczaj do takich już więcej nie wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie stosowałam jeszcze kosmetyków tej marki, ale chyba nie mam czego żałować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, ze nie ma, można je ominąć :)

      Usuń
  17. Nie miałam jeszcze żadych kosmetyków z Olay.:p

    OdpowiedzUsuń
  18. miałam dokładnie tak samo- kilka miesięcy całkowicie bałam się kremów, a i teraz wciąż boje się ich używać codziennie porządną warstwą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łączę się w bólu, choć ja czasami boję się, ze i woda mnie zapycha ;/

      Usuń
  19. Zawsze lubiłam Olay aż trafiłam na czarną serię, która okazała się uczulająca... I teraz mam już większy dystans :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę trudno znaleźć swoją markę :/

      Usuń
  20. Szczerze powiedziawszy, nigdy nie próbowałam kosmetyków Olay, jakoś się mijamy ;)
    Ja mam tak z kremem VICHY aqualia thermal, niby OK ale jak za takie pieniądze, spodziewałam się czegoś więcej.

    Pozdrawiam koleżankę z Malinowego Klubu i dołączam do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje, ja również dawno temu zwątpiłam w Vichy

      Usuń
  21. skład nie zachęca, z olay nigdy nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie przepadam za olay, a skład mi się nie podoba :(... Już wolę VICHY ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety musz przyznac, że markę OLAY omijam szerokim łukiem...u mnie, a także u mojej mamy ilekroć chcemy zaryzykowac jakiś nowy produkt tej marki źle to się dla naszych cer kończy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czasem jest tak, że średnie produkty w ogóle są nie opisywane, bo nie wiadomo o co się przyczepić a jednak nie ma się przekonania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, średni na raz i nigdy więcej :)

      Usuń
  25. Olay nie należy do moich ulubionych, ostatnio stałam się wielbicielką Zaji :D
    Zostałaś nominowana: http://douxcharm.blogspot.com/2013/01/nominacja-do-liebster-blog.html :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co fajnego upatrzyłaś z Ziai?
      Dzięki :)

      Usuń
  26. tak, mam kilka takich produktów, do których podchodzę jak do jeża ;p a o tej emulsji jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami na siłę się próbuje mimo wszystko :)

      Usuń
  27. Z kosmetykami to różnie bywa. Jasne, że czasem się też tak zdarza, że z jednej strony kosmetyk wydaje się być super, a z drugiej jednak coś z nim jest nie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze się tego nie wie, przed zakupem ;/

      Usuń
  28. Nigdy nie miałam nic z Olay'a. Muszę się na coś w końcu zmusić :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj, zapraszam Cię serdecznie do wzięcia udziału w moim konkursie w którym do wygrania jest bransoletka. Więcej szczegółów: http://test-by-destiny.blogspot.com/2013/01/konkurs.html Pozdrawiam, Katarzyna.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo lubię czytać komentarze, więc zapraszam do ich pisania :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...