niedziela, 7 października 2012

Tag: Październik miesiącem maseczek - Glinka Ghassoul

Zebrałam się wreszcie w sobie i odpowiadam na Tag, do którego zresztą się sama zgłosiłam.


Celem tagu jest:
- zachęcenie do chwili relaksu, aby zrobić coś tylko dla siebie,
- zadbanie o swoją twarz bez względu na wszystkie obowiązki,
- poprawienie swojego wyglądu,
- wyrobienie sobie nawyku nakładania maseczki raz w tygodniu,
- radość i duma ze swojego wyglądu.


 Zasady tagu:
- umieść baner z linkiem do inicjatora tagu MALINY
(testykosmetyczne.blogspot.com),
- umieścić zasady tagu w poście na swoim blogu,
- dopisz się do listy obserwatorów MALINY (testykosmetyczne.blogspot.com),
- napisz, kto Cię otagował,
- zamieść raz w tygodniu recenzję co najmniej jednej testowanej maseczki,
- otaguj minimum 5 osób.


Ja taguję wszystkich chętnych - do dzieła!

..............................................................................................................
  
Teraz czas na recenzję mojej maseczki. Zaczynam od mojego nr 1 - Glinki Ghassoul.

 Glinka Ghassoul to chyba drugi tradycyjny produkt kosmetyczno-leczniczy obok oleju arganowego pochodzący z Maroko, którym zachwyca się świat. Moje achy i ochy nad tą glinką nie mają końca.
Śmiało można powiedzieć, ze jest to produkt doskonały i niezastąpiony w pielęgnacji.



Bury proszek jest w stanie zapewnić naszej skórze wszystko, co najlepsze. Czyści zanieczyszczone pory, pomaga w walce z wypryskami, a jednocześnie dba o jędrność i elastyczność, delikatnie ściera martwy naskórek, eliminuje przebarwienia. Pokażcie mi drugie takie cudo.


Jak stosować? Oczywiście, najprostszy sposób to rozmieszać z odrobiną wody - proszek przybierze postać pasty trochę tłustawej. Ja zaś szaleję: mieszam z tym, co przyjdzie mi do głowy, np. z naparem z zielonej herbaty kilkoma kroplami oleju migdałowego albo makadamia. Można dorzucić ulubionych ziółek czy innych półproduktów, rozmieszać z hydrolatem, jogurtem itp. Taką maskę trzymam na twarzy do 20 minut, nie pozwalam jej zaschnąć. Następnie zmywam letnią wodą. Cera jest widocznie odżywiona, napięta i rozjaśniona, nie odczuwam przykrego ściągnięcia, jak np. po glinkach zielonych.
Glinka Ghassoul musi być już ze mną zawsze.
Moje opakowanie nabyłam na Alle za 16 zł. 

Pozdrawiam!



4 komentarze:

  1. ja miałam styczność ale z niesproszkowaną glinką twarda jak kamień:P samemu trzeba było ją ugnieść:P ogólnie bardzo lubię glinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D to i trochę ćwiczen fizycznych było :))

      Usuń
  2. Znam tę glinkę. Rzeczywiście jest bardzo dobrym materiałem na maseczki.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo lubię czytać komentarze, więc zapraszam do ich pisania :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...